|
Tadeusz Nalepa - guitar / vocal
Andrzej Nowak - guitar
Rafał Rękosiewicz - keyboards
Bogdan Kowalewski - bass
Jarosław Szlagowski - drums
Niezbyt udanie rozpoczął Tadeusz Nalepa
karierę solową. Ta płyta jest zapisem koncertu, który odbył się 25
stycznia 1986 roku w Teatrze Wielkim w Łodzi. To był bardzo słaby
występ. Sklecony ad hoc zespół nie zagrał ze sobą ani jednej próby.
Panowie z sekcji rytmicznej tj. Bogdan Kowalewski (Maanam) i Jarosław
Szlagowski (Lady Pank) zupełnie nie czują i nie potrafią grać bluesa. W wyniku większość
utworów można rozpoznać tylko po słowach. Jedynym nagraniem, którego
wykonanie jest lepsze od wersji studyjnej jest pozbawiony sekcji
rytmicznej utwór "Jest gdzieś taki dom". Najgorzej
wyszły kompletnie zniekształcone "Rzeka dzieciństwa"
i "Kiedy byłem małym chłopcem". Po wysłuchaniu płyty
staje się jasne, że Nalepa lepiej radzi sobie w studio niż na żywo.
Czy są jakieś plusy tego wydawnictwa? Jest jeden taki plus. To
obłędnie dobra gra Andrzeja Nowaka, (TSA, Martyna
Jakubowicz) jednego
z najlepszych gitarzystów w Polsce. Z przyjemnością słucha się każdej, żywiołowo przez niego
zagranej nutki. Nowak z niesamowitą swobodą i
łatwością posługuje się swoim instrumentem. To jest jedyna zaleta
tego koncertu.
|
|
Tadeusz Nalepa - guitar / vocal
Andrzej Nowak - guitar
Rafał Rękosiewicz - keyboards
Bogdan Kowalewski - bass
Jarosław Szlagowski - drums
&
Tomasz Szukalski - sax
Ponury, gorzki album. W zasadzie żadne zaskoczenie,
ale jednak zarówno teksty jak i muzyka, poprzez swoją "nowofalową"
transowość, są bardziej przygnębiające niż na poprzednich płytach
spółki Nalepa-Loebl.
Album rozpoczynają dwa wolne, długie, transowe
bluesy "Na wysoką wchodzę górę" i "Mój dom
umiera", (czy to jest jeszcze blues?),
zdecydowanie gorzkie w warstwie słownej. Szczególnie ten drugi, "Mój dom
umiera", pełen jest smutku i zwątpienia. Dwa następne numery,
"Kim bez ciebie jestem" i tytułowy "Sen szaleńca"
są nieco lżejsze w odbiorze i mogą kojarzyć się z Chuckiem Berry.
Drugą stronę płyty rozpoczyna wolny, przepiękny
blues "Muszę dziś ciebie zabić", najwspanialszy fragment
albumu. Przepiękne solo Szukalskiego na saksofonie, nie mówiąc o solówce
Nowaka czy poetyckich słowach Loebla. Następny numer nieco obniża
loty, "Oni mnie wyręczą
w tym" jest raczej sztampowy, nie mówiąc już o kiepskim tekście. Na szczęście następujący po nim
utwór "Musisz kłamstwem
karmić ich" to kolejny diament pierwszej wody. To także wolny blues,
wspaniale skomponowany (skontrastowany z ostrzejszymi fragmentami) i zagrany. Świetne partie gitary w wykonaniu
Nowaka. Album kończy następny, średni kawałek w stylistyce Chucka
Berry'ego pt. "Kły wilczycy".
Całkiem udana płyta, chociaż ma pewną wadę: zbyt
"nowoczesne", osadzone w stylistyce lat 80-tych brzmienie.
|
|
Tadeusz Nalepa - guitar / vocal
Jerzy Styczyński - guitar
Adam Otręba - guitar
Paweł Berger - keyboards
Benedykt Otręba - bass
Marek Kapłon - drums
Grażyna Dramowicz - vocals
Płyta będąca wynikiem demonstracji członków
grupy Dżem skierowanej w stronę Ryszarda Riedla. Nagranie płyty z
Nalepą miało uzmysłowić Riedlowi, że nie jest niezastąpiony i
zmusić go do zajęcia bardziej konstruktywnej postawy wobec życia.
Niestety, zdarzenie to raczej podkopało Riedla. A rezultatem tego
spotkania była płyta zaskakująca. Oto bowiem ojciec polskiego bluesa
nagrywa z najlepszą wtedy grupą bluesową płytę, na której tegoż
bluesa nie uświadczysz.
Album zaczyna się świetnie bardzo przebojowym
kawałkiem "Ten o tobie film", który nawet zawędrował
na listę przebojów Trójki. Potem jest nieco gorzej. Stylistyczny
groch z kapustą: pop, ballada, hard rock. Na plus bym wyróżnił
bardzo udane utwory "Pójdziesz tylko z cieniem" i
"Naprzód czy w tył", w których można wyczuć wpływy genialnego
J.J. Cale'a. Ładną,
popową balladą o tytule "Zostań w moim śnie" kończy
się pierwsza strona płyty. Także siedmiominutowy utwór "Pięści
ze stali" zamykający drugą stronę można zaliczyć do
udanych.
Zupełnie nieprzystające do bluesowej twórczości Nalepy są
piosenki "Noc jak owoc", "Wstań i idź"
i "Zły". W tym ostatnim pojawia się niespodzianie
riff z ... "Woman from Tokio".
Co by nie narzekać, pełno na "NUMERO UNO"
smakowitych partii gitarowych, w końcu gra tu trzech świetnych gitarzystów.
Chybionym pomysłem było zatrudnienie drugiej żony Nalepy
(prawdopodobnie to efekt fascynacji J.J.Calem), Grażyny
Dramowicz jako wokalistki. Głosik ma ona bardzo cieniutki.
|
|
vocal: Tadeusz Nalepa, Grażyna Dramowicz
gitara: Tadeusz Nalepa, Jerzy Styczyński, Andrzej Nowak, Piotr
Nalepa, Leszek Cichoński
keyboards: Paweł Berger, Stanisław Sojka, Rafał Rękosiewicz
sax: Tomasz Szukalski
harmonica: Ondrej Konrad
bass: Beno Otręba, Piotr Nalepa, Włodzimierz Krakus, Tomasz
Zatwarnicki, Bogusław Kubicki
drums: Andrzej Ryszka, Marek Kapłon, Marek Surzyn
Album doskonały. Zestaw utworów nagrywanych w
różnych latach ('82-'88) i w różnych konfiguracjach personalnych.
Wszystkie umieszczone tu nagrania reprezentują wysoki poziom.
Zdecydowanie najlepsze solowe wydawnictwo Nalepy.
Strona A to trzy długie, wspaniałe utwory. Płytę
rozpoczyna funkujący, zrelaksowany blues "Pozwól mi być z tobą
tu". Zaraz za nim nagrany z muzykami Dżemu przepiękny, wolny blues pt. "Hołd"
będący rozwinięciem myśli zawartych w legendarnej "Modlitwie".
Ostatni kawałek na tej stronie płyty to jeszcze wspanialsza
kompozycja. "Dbaj o miłość" to przepiękny, urzekający
tekst o miłości w otoczeniu cudownej muzyki w stylistyce J.J.Cale'a.
Strona B wypełniona jest przez 5 krótszych
kompozycji. Szczególnie wyróżnia się wśród nich jedna z dwóch
piosenek nagranych przez efemeryczny zespół w składzie Tadeusz
Nalepa, Andrzej Nowak, Stanisław Sojka i Marek Surzyn. Ta wspaniała
piosenka to "Zasady gry". Znowu czuć klimat rodem z J.J.
Cale'a. Andrzej Nowak zagrał w niej wprost bajeczną solówkę, a
Loebl napisał jeden ze swych lepszych tekstów. Kolejnym cudem jest
wzruszająca kompozycja "Już wstał twój dzień" z
bardzo osobistym tekstem i świetną solówką Nalepy. Wyróżnienia
godzien jest "więzienny" blues pt. "Nie żałuj mnie",
zaskakujący floydowską gitarą wziętą z "WISH YOU WERE HERE".
Także otwierający tą stronę kawałek "On słońcem mym"
jest udaną kompozycją. Mniej podoba mi się (zbyt) pastiszowy kawałek
"Więc bądź".
Strona C to, podobnie jak strona A, trzy utwory.
"Święty Boże nie pomoże" to kolejny powalający na
kolana utwór. Znowu zabłysnął swoją poezją Bogdan Loebl. "Jedź
ostrożnie..." i "Musisz walczyć, musisz wierzyć",
to długie (powyżej 7 min.), wolne bluesy pełne gitarowych pojedynków
Nalepy i Leszka Cichońskiego. W obydwu tych utworach piękne sola na
saksofonie w wykonaniu Tomasza Szukalskiego.
Strona D to, analogicznie do pierwszej płyty, pięć
utworów. Pierwszy kawałek czyli "Dzieło twoich rąk"
zachęca swym mocnym, ekologicznym tekstem do powrotu do natury. Zaraz
potem wielki przebój z 1985 roku "Nauczyłem się niewiary".
Po raz kolejny Loebl zaskakuje świetnym tekstem, po raz kolejny
pojawiają się roztańczone rytmy wprost z J.J. Cale'a. Następnie
powracamy do bardziej typowych dla Nalepy rozpaczliwych utworów "Nie
uciekaj, dokąd uciec chcesz" i "Nie takich ludzi znałeś".
Płytę kończy zaskakujący kawałek jeszcze z 1982 roku, który otarł się o listę
przebojów Trójki, sygnowany wtedy jeszcze jako Breakout. Tytułowy utwór
albumu "To mój blues" okazuje się nieco nowofalową
piosenką opartą na mocnym rytmie funky.
Niestety, jak do tej pory nie ukazała się wierna
kompaktowa edycja tego albumu. Pod tytułem "To mój blues vol.
I" i "To mój blues vol. II" wydano dziwne
kompilacje zawierające w całości materiał z płyt "Sen szaleńca"
i "Numero Uno" i tylko część nagrań z "To mój
blues". Tak dobry album zasługuje na porządne kompaktowe
wydanie.
|