|
BREAKOUT - DYSKOGRAFIA
- bardzo słaba,
- słaba,
- dobra,
- bardzo dobra,
- rewelacja
|
| NA DRUGIM BRZEGU TĘCZY (1969)

|
 |
- Poszłabym za tobą
- Nie ukrywaj - wszystko wiem
- Na drugim brzegu tęczy
- Czy mnie jeszcze pamiętasz?
- Wołanie przez Dunajec
|
- Masz na to czas
- Gdybyś kochał, hej
- Powiedzieliśmy już wszystko
- Gdzie chcesz iść...
- Po ten księżyc złoty
|
|
Tadeusz Nalepa - guitar / vocal / harmonica
Mira Kubasińska - vocal
Michał Muzolf - bass
Józef Hajdasz - drums
&
Włodzimierz Nahorny - sax / flute
Alibabki - vocals
Bardzo ważna pozycja w historii polskiego
rocka. Ważna, gdyż jest to pierwsza płyta nagrana w konwencji
rockowej. Ważna także ze względu na udział jazzmana Włodzimierza
Nahornego, doskonałego saksofonisty, którego sola podnoszą niektóre
fragmenty do rangi progressive rock. Należy wspomnieć, że choć ta płyta
to wyraźny krok w stronę rocka, to drugą nogą zespół opiera się
na stylistyce, a czasami na repertuarze Blackoutu.
Do dziś czuję dreszczyk emocji, gdy słyszę
otwierający płytę "Poszłabym za tobą".
Przesterowana, hendrixowska gitara, potężny bass i ta rozszalała
perkusja Hajdasza. Nikt tak ostro w Polsce wtedy nie grał. A jest
jeszcze jeden kiler na tej płycie, największy zresztą przebój grupy,
"Gdybyś kochał, hej", w którym także pobrzmiewają
echa Hendrixa. Najwspanialszym fragmentem longplaya jest jednak,
przynajmniej dla mnie, utwór tytułowy "Na drugim brzegu tęczy".
Rasowy, gitarowy riff, świetna dramaturgia utworu i doskonałe jazzowe solo Nahornego na saksofonie.
Reszta utworów to kawałki na pograniczu
bigbeatu i rocka. Pokazowym przykładem może być
numer Niemena "Czy mnie jeszcze pamiętasz". Utwór
raczej przeciętny, ale gdzieś w środku zaczyna się dziać coś
niesamowitego dzięki improwizacji Nahornego. Na krawędzi pop i rocka
poruszają się bardzo udane piosenki "Nie
ukrywaj-wszystko wiem" i "Masz na to czas". W
tym drugim Nalepa wplótł cytat z "Satisfaction"
Stonesów.
Większość tekstów napisał Franciszek Walicki pod
pseudonimem Jacek Grań. Na uwagę zasługują słowa do utworu tytułowego,
nawiązującymi do "White rabbit" Jefferson Airplane.
Do dwóch piosenek, jeszcze z czasów Blackoutu, "Powiedzieliśmy
już wszystko" i "Gdzie chcesz iść...",
epickie teksty stworzył Bogdan Loebl.
Na kilka słów pochwały zasługuje doskonałe brzmienie osiągnięte
na tym krążku. Świetnie jest nagrana zarówno gitara, jak i perkusja, doskonale brzmi
prawdziwy, głęboki bass. Osoby za to odpowiedzialne to W. Piętowski
i H. Jastrzębska-Marciszewska.
|
| 70 A (1970)
|
 |
- Skąd taki duży deszcz?
- Przemijanie
- Dziwny weekend
- Taką drogę
|
- Zapraszamy na korridę
- Piękno
- Nie znasz jeszcze życia
- Przestroga
|
|
Tadeusz Nalepa - guitar / vocal
Mira Kubasińska - vocal
Józef Skrzek - bass, piano
Józef Hajdasz - drums
&
Włodzimierz Nahorny - sax / flute
O ile pierwsza płyta Breakoutu
balansowała pomiędzy popem a la Blackout a rockiem, to drugi album "70A"
jest mostem pomiędzy rockiem a białym, angielskim bluesem. To
bardzo udany materiał, niestety będący w cieniu legendarnej płyty "BLUES".
Doskonałe, angielskie brzmienie,
brak słabych kompozycji, różnorodność stylistyczna. Bardzo dobrze sprawuje się nowy basista
grupy, Józef Skrzek, grający także na pianinie. Używa on ciekawej barwy, w
nietypowym dla basu rejestrze. W wysokiej formie jest też Józef
Hajdasz, który na tej płycie gra nieco delikatniejszym brzmieniem niż
na debiucie. Pochwały należą się także Nalepie, który wykonał świetną
robotę jako gitarzysta.
Rozpoczynający album ponad 6-minutowy utwór
"Skąd taki duży deszcz" jest rozbudowanym, wielowątkowym,
progresywnym bluesem, ubarwionym przez Skrzeka inteligentną grą na
pianinie. Następny utwór, "Przemijanie", to doskonałe
partia saksofonu Nahornego, rozszalały Hajdasz na perkusji, rozbudowana
forma, można powiedzieć, że to już rock progresywny. Trzeci,
najbardziej przebojowy numer albumu, "Dziwny weekend"
jest odpowiedzią Nalepy na psychodelię. Świetny gitarowy riff,
znakomita partia Skrzeka na basie i pianinie. Pierwszą stronę płyty
kończy perfekcyjny, swingujący blues pt. "Taką drogę",
w którym czuć wpływy Ten Years After. Bardzo udany utwór.
Drugą stronę krążka otwiera nieco słabsza,
"piosenkowa", kompozycja tego albumu, nadal jednak niezła. Refren
piosenki "Zapraszamy na korridę"
jest całkiem ostry i kojarzy mi się z Vanilla Fudge czy wczesnym Deep Purple.
Zaraz po nim jest "Piękno", jak sam tytuł mówi,
najpiękniejszy numer na płycie. Epicki, prawie 8-minutowy, cudowny biały blues w
stylistyce Ten Years After i Led Zeppelin. Po nim następuje
"Nie
znasz jeszcze życia", rockowy kawałek z partią fletu
nasuwającą skojarzenia z Jethro Tull. Ostatni utwór "Przestroga"
, odpowiednik "Wołanie przez Dunajec" z debiutu, nawiązuje
do ludowych melodii, mieszając je z psychodelicznym sosem. Krótkie
gitarowe solo kończące ten utwór jak ulał pasuje do Hendrixa.
Teksty do piosenek, prawie po połowie, podzielili między
siebie panowie Franciszek Walicki i Bogdan Loebl. Teksty Loebla nadal są
kwieciste, brak im zwięzłości, ale chcę pochwalić jego
zaangażowane słowa do numeru pt. "Zapraszamy na korridę", piętnujące
kretyńską tradycję mordowania zwierząt dla zabicia nudy klasy średniej.
Po raz drugi słowa uznania dla pp. W. Piętowskiego
i H. Jastrzębską-Marciszewską za doskonałe brzmienie osiągnięte
na tym krążku.
|
| BLUES (1971)
|
 |
- Ona poszła inną drogą
- Kiedy byłem małym chłopcem
- Oni zaraz przyjdą tu
- Przyszła do mnie bieda
- Pomaluj moje sny
- Usta me ogrzej
|
- Gdybym był wichrem
- Co stało się kwiatom
- Dzisiejszej nocy
|
|
Tadeusz Nalepa - guitar / vocal
Dariusz Kozakiewicz - guitar
Tadeusz Trzciński - harmonica
Jerzy Goleniewski - bass
Józef Hajdasz - drums
Legendarna płyta. Udało się połączyć na
tym albumie wszystkie niezbędne składniki prawdziwego rockowego dzieła
sztuki. Doskonałe kompozycje Nalepy opierające się na dokonaniach
takich zespołów jak Ten Years After, Fleetwood Mac, Free,
Led Zeppelin. Perfekcyjne wykonanie. Dobre brzmienie. Znakomite,
uniwersalne teksty Bogdana Loebla. Każdy z tych elementów jest
odpowiedzialny za artystyczny sukces płyty "BLUES".
Sporej zmianie uległ skład zespołu. Odszedł
od zespołu Józef Skrzek, podobno na skutek kłótni z Hajdaszem na
tematy sportowe. Ze współpracy zrezygnował Włodzimierz Nahorny, zmęczony
wyczerpującym, rockowym trybem życia. Ze starego składu pozostał
Nalepa oraz Hajdasz. Nowe twarze to Dariusz Kozakiewicz (ex-Fatum, ex-Pięciu), Tadeusz Trzciński
(ex-Pięciu) oraz Jerzy Goleniewski (ex-Quorum). Szczególną uwagę należy
zwrócić na postać Kozakiewicza, doskonałego gitarzysty. Swoimi solówkami
wywarł on niezatarte piętno na każdej przedstawionej tu piosence.
Zagrał gitarą totalną, ze 100%-wą spontanicznością. Także inni muzycy dali z siebie
wszystko co najlepsze. Gra Hajdasza, w przeciwieństwie do poprzednich
albumów, jest bardzo oszczędna i zwięzła. Wraz z Jerzym Goleniewskim
tworzy on rewelacyjną sekcję rytmiczną. Na "BLUESIE"
udało się grupie osiągnąć najbardziej chropowate, niekomercyjne
brzmienie w całej swojej historii. Osoby odpowiedzialne za realizację
nagrań to K.Urbańska i J.Urbański.
Album rozpoczyna mocny kawałek w stylistyce Free
zatytułowany "Ona poszła inną drogą", oparty na solidnym basowym
pochodzie. Zaraz potem nieśmiertelny hit "Kiedy byłem małym
chłopcem" z porywającą partią harmonijki Trzcińskiego. Czuć w nim wrażliwość typową dla Petera Greena. Następujący
później agresywny utwór "Oni zaraz przyjdą tu" z
zeppelinowym riffem udowadnia, że Breakout potrafi ostro zagrać.
W bluesie "Przyszła do mnie bieda" zespół swinguje
nie gorzej niż Ten Years After. W następnym kawałku pt. "Pomaluj
moje sny" gitara Kozakiewicza może wpędzić w kompleksy
samego Page'a. Pierwszą stronę longplaya kończy urocza ballada "Usta
me ogrzej".
Drugą stronę otwiera blues pt. "Gdybym był
wichrem", będący pretekstem do długiej improwizacji
Goleniewskiego i Kozakiewicza.
Niestety, na jedynej do niedawna dostępnej edycji kompaktowej ta
improwizacja jest brutalnie wycięta. Kolejny utwór to pełna smutku kompozycja
"Co stało się kwiatom", przywodząca na myśl
dokonania Fleetwood Mac. Przepięknie wypadł tu Trzciński na
harmonijce. Niepowtarzalne gitarowe sola zagrali również zarówno
Nalepa jak i Kozakiewicz. Jest to najbardziej sugestywna piosenka
na tej płycie, oczywiście jest to moje zdanie. Longplay kończy
hardrockowa piosenka o tytule "Dzisiejszej nocy". Każda
w tych kompozycji jest na najwyźszym poziomie, nie ma tu miejsca na
zapchajdziury.
Także Bogdan Loebl tutaj zabłysnął i napisał
swoje najlepsze teksty. Opierają się one na oryginalnej bluesowej
strukturze call & response. Zastosował on także typowe dla
prawdziwego blusa zaskakujące zakończenia (np. "Oni zaraz przyjdą tu").
A tematyka tekstów to utracona miłość i zdrada, podana w estetyce
odnoszącej się do przyrody i natury.
Tych wszystkich, którym podoba się gra Dariusza Kozakiewicza,
polecam jedyny longplay Testu, gdzie żongluje on brzmieniami
takich gitarzystów jak Iommy, Blackmore, Hendrix, Clapton, Page.
Rewelacja!
|
| KARATE (1972)
|
 |
- Daję ci próg
- Takie moje miasto jest
- Nocą puka ktoś
- Powiedzmy to
- Rzeka dzieciństwa
|
- Jest gdzieś taki dom
- Śliska dzisiaj droga
- Zaprowadzić ciebie muszę tam
- Karate
|
|
Tadeusz Nalepa - guitar / vocal
Tadeusz Trzciński - harmonica
Jerzy Goleniewski - bass
Józef Hajdasz - drums
Kolejny nieśmiertelny klasyk. Kontynuacja
"BLUESA" w prawie tym samym składzie. Jedyna zmiana to
nieobecność Dariusza Kozakiewicza, czego słyszalnym wynikiem jest
nieco bielsze brzmienie zespołu. Reszta pozostaje taka sama. Rzetelne, rasowe brzmienie,
doskonałe wykonanie. Wspaniale spisuje się Józef
Hajdasz i Jerzy Goleniewski. Także Tadeusz Trzciński dobrze radzi
sobie z harmonijką. Znakomicie wypadł Tadeusz Nalepa jako
gitarzysta solowy. Teksty Loebla są znowu doskonałe. Jeszcze więcej
w nich akcentów proekologicznych. Miasto jawi się w nich jako
kwintesencja zepsucia i zniszczenia, w przeciwieństwie do oczyszczającej natury.
Album rozpoczyna się od utworu pt. "Daję ci próg".
To ostry, chicagowski blues na skraju hardrocka, zainspirowany Fleetwood
Mac z Jeremym Spencerem w roli głównej. Drugi na płycie numer ze
znakomitymi, proekologicznymi słowami Loebla, "Takie moje miasto jest",
składa się z dwóch skontrastowanych ze sobą części. Nalepa zagrał
w nim wspaniałą partię gitary. Następny blues "Nocą puka ktoś" to przeróbka utworu "Need
your love so bad", powszechnie znanego z wykonania Fleetwood
Mac. Zaraz po nim fantastyczna piosenka pt. "Powiedzmy
to", oparta na niesamowicie melodyjnym riffie granym na basie.
Doskonała partia harmonijki ustnej, zaskakujący tekst, aż
dziw, że nie stała się przebojem. Pierwszą stronę
longplaya kończy chyba najwspanialsza kompozycja Breakoutu "Rzeka
dzieciństwa". Wspaniały, mądry tekst, doskonała, transowa
muzyka pełna improwizacji. Sekcja rytmiczna Hajdasz i Goleniewski może
sobie swobodnie poszaleć, tworząc ramy dla porywającej solówki
Nalepy. W obydwu ostatnich utworach rolę instrumentu rytmicznego
przejmuje gitara akustyczna. Czuć w tym pokłosie akustycznych
eksperymentów Johna Mayalla.
Drugą stronę rozpoczyna akustyczny blues "Jest
gdzieś taki dom" z niezłą solówką na harmonijce. Kolejny utwór to "Śliska dzisiaj droga" ze świetnym, gorzkim tekstem
Loebla. Piosenka ta jest grana przez szczeciński zespół After
Blues. Po
niej swingujący, przebojowy kiler "Zaprowadzić
ciebie muszę tam" w manierze Ten Years After. Płytę
kończy rewelacyjna, zbiorowa improwizacja zatytułowana po prostu "Karate",
oparta na porywającym, zeppelinowym riffie.
Kolejny doskonały album Breakoutu z
rewelacyjnie dobrym brzmieniem. Osoby odpowiedzialne za realizację
nagrań to znowu K.Urbańska i J.Urbański.
|
| KAMIENIE (1974)
|
 |
- Czy zgadniesz
- Czułość niosę tobie
- Spiekota
- Modlitwa
|
- Bądź słońcem
- Pójdę prosto
- Koło mego okna
- Kamienie
- Tobie ta pieśń
|
|
Tadeusz Nalepa - guitar / vocal / harmonica
Winicjusz Chróst - guitar
Zdzisław Zawadzki - bass
Wojciech Morawski - drums
Ostatni z klasycznych albumów bluesowych,
niestety, wyraźnie słabszy. Od razu w oczy rzuca się słabe,
nierasowe brzmienie. "KAMIENIE" były nagrywane w
warunkach amatorskich. Nie to jest jednak istotne, kiepskie brzmienie można
znieść, gdy muzyka jest dobra. A niestety prawie połowa materiału to
utwory przeciętne. Sytuacji nie poprawia nowy,
bardzo słaby skład
grupy. Na gitarze gra Winicjusz Chróst. Jego nieprzemyślane sola są w stanie zirytować świętego:
po kilku przesłuchaniach są nie do zniesienia. Nienajlepsze są partie harmonijki, na której zagrał ...
Tadeusz Nalepa. Gra perkusisty Wojciecha Morawskiego jest raczej
cherlawa. A przecież i Morawski i Chróst byli później wziętymi
muzykami. Kolejne słowa krytyki dotyczą Bogdana Loebla. Część
tekstów jest nadal genialna ("Modlitwa"), ale
niektóre są chybione i ocierają się o kicz.
Zgromadzony na tym albumie materiał można
podzielić na dwie części. Pierwsza to utwory dobre, wśród których
możemy wyodrębnić dwie długie, epickie kompozycje, będące jądrem
płyty. Prawie siedmiominutowe "Modlitwa" i "Kamienie"
to najwspanialsze momenty na longplayu. Wspaniałe, mądre teksty, doskonałe
kompozycje. "Modlitwa" doczekała się zresztą statusu
utworu kultowego. Dwa kolejne numery warte pochwały to wolne bluesy "Czułość niosę tobie"
oraz "Koło mego okna". Obydwa posiadają typową dla
Breakoutu solidną dawkę spleenu. Zostały one stosunkowo łagodnie
potraktowane przez Chrósta, który
gra w nich niewiele. Także rozpoczynający płytę kawałek "Czy zgadniesz"
można zaliczyć na plus.
Druga, słabsza część płyty to szybsze i raczej nieskomplikowane
bluesidła: "Spiekota", "Bądź
słońcem" oraz "Pójdę prosto". Także banalne teksty im nie pomagają. Płytę kończy akustyczna
bluesowa ballada "Tobie
ta pieśń" wykonana solo przez Nalepę.
Tym razem nie będzie pochwał za realizację
nagrań. Brzmienie nie jest najlepsze, co bardzo dziwi, gdyż to te same
osoby, co poprzednio są za nie odpowiedzialne, tj. K.Urbańska i J.Urbański.
|
| NOL (1976)
|
 |
- Taki wiatr
- Słuchaj rytmu
- W pochodzie codzienności
- Biel
|
- Chciałabym być słońcem
- Gdzie mnie wiodą
- Co to za człowiek
- Zabierz smutek
|
|
Tadeusz Nalepa - guitar / vocal
Mira Kubasińska - vocal
Bogdan Lewandowski - piano, org, moog
Zbigniew Wypych - bass
Andrzej Tylec - drums
Po dłuższej przerwie Breakout powrócił w
nowym składzie i z nową koncepcją grania. To już nie jest blues. Za
wyjątkiem dwóch prostych piosenek śpiewanych przez Mirę album wypełniają
długie, rozbudowane kompozycje pełne świetnych improwizacji.
Zaryzykuję twierdzenie, że to prawie rock progresywny oparty na
bluesrocku. Tadeusz Nalepa błyszczy na tym albumie, zarówno jako autor
znakomitych kompozycji, jak i dojrzały gitarzysta. Nie ma innej takiej
płyty, na której Nalepa użył tylu różnorodnych brzmień
gitarowych. Nowe twarze w zespole czyli sekcja rytmiczna Andrzej
Tylec i Zbigniew Wypych wnoszą dużo dobrego, funkowego klimatu. Najwięcej
jednak za zmianę brzmienia jest odpowiedzialny inny, nowy członek
zespołu, Bogdan Lewandowski, pianista. Jego sola są porywające i
inteligentne, doskonale ubarwiają muzykę.
Rozpoczynający album "Taki wiatr" pełen jest
swobodnych improwizacji Nalepy i Lewandowskiego, dla których ramą jest
transowy, funkowy rytm. Wspaniałym utworem jest "Słuchaj rytmu"
oparty na melodyjnym motywie prowadzonym przez Lewandowskiego na pianinie
elektrycznym. Rewelacyjna gra Nalepy i kończące utwór solo
Lewandowskiego. Następująca po nim doskonała kompozycja "W
pochodzie codzienności" to ponad 7-minutowy, rozbudowany utwór
zaczynający się łagodnie, by później zaskoczyć ostrym,
hardrockowym riffem
gitary w refrenie. Kolejne świetne solo gra tu Nalepa.
Kolejne dwie pozycje to proste i niestety nijakie
piosenki śpiewane przez Mirę, pasujące raczej do jej solowego
albumu "MIRA". Rzadko kiedy ich słucham. Gdyby nie te
dwa kawałki oceniłbym "NOL" na pięć gwiazdek.
Następny dobry kawałek to śpiewany przez Mirę
dynamiczny "Gdzie mnie wiodą". Oczywiście pełno tu
zmian nastroju i doskonałe solo Tadeusza Nalepy. Tym, którzy znają
Ten Years After może się kojarzyć z numerem "Oh yeah"
z płyty "WATT". Zaraz potem następny cudowny utwór
czyli "Co to za człowiek", także śpiewany przez Mirę. I znowu kolejna doskonała
solówka i świetny, gorzki tekst. Album kończy długi blues "Zabierz smutek",
w którym Nalepa popisuje się rewelacyjnym brzmieniem gitary.
Reasumując, na osiem utworów aż sześć to czystej
wody diamenty, pełne swobodnych improwizacji, ładnych melodii i
barwnych akordów. Polecam nie tylko fanom bluesa.
|
| ZOL (1979)
|
 |
- Póki uśmiech ma twarz dziecka
- Pożegnalny blues
- Dzień zwęgla się
- Idzie Wenus
- Ona odeszła stąd
|
- Gdy masz przyjść
- Oślepił mnie deszcz
- Co tam za mgłą
- W cieniu bluesa
|
|
Tadeusz Nalepa - guitar / vocal
Mira Kubasińska - vocal
Krystian Wilczek - bass
Marek Surzyn - drums
To jest pierwsza płyta Breakoutu, jaką poznałem.
Czuję do niej duży sentyment, i z upływem czasu cenię ją sobie coraz
bardziej, pomimo tego, że zgodnie ze zdaniem krytyków jest to najsłabszy
album tej grupy.
Jak zwykle nastąpiły zmiany w składzie grupy.
Nowa sekcja rytmiczna to Krystian Wilczek na basie i Marek Surzyn, znany,
jazzowy perkusista. Szczególnie duży wkład w nowe brzmienie zespołu
ma Surzyn, który ubarwił album bardzo specyficznym soundem. Znowu pojawiają
się elementy funky, ale ogólnie jest to powrót do rockowych korzeni.
Formę odzyskał nadworny poeta Loebl, który napisał kilka swoich
najpiękniejszych (najsmutniejszych) tekstów.
Album zawiera trzy czystej wody diamenty. "Pożegnalny
blues" to jeden z najwspanialszych utworów Breakoutu. Genialne
partie gitary, znakomita gra Surzyna, doskonałe słowa Loebla, atmosfera pełna spleenu. Już
dla tego utworu należy mieć ten krążek. Wcale nie gorszy jest ostry,
hardrockowy numer "Ona odeszła stąd" oparty na
mocnym, rasowym riffie. To kolejny utwór ze świetnym
tekstem Loebla o utraconej miłości i zdradzie. Ten trzeci diament to
cudowna, bluesowa ballada pełna spleenu, pt. "Co tam
za mgłą", przepięknie zaśpiewana przez Mirę. Po raz kolejny Tadeusz Nalepa udowadnia, że jest
świetnym gitarzystą.
Z czasem zacząłem doceniać także inne kompozycje.
Mam na myśli rozpoczynający album "Póki uśmiech ma
twarz dziecka". Już sam tekst, tchnący nadzieją (lub też wręcz
przeciwnie, zeleżnie od nastroju), zasługuje na pochwałę. Dwie
kompozycje wyraźnie nawiązują do funky. Są to średniej jakości
"Dzień zwęgla się" oraz "Gdy masz przyjść".
W tym drugim utworze Nalepa gra niezłą, nieco santanowską (!) solówkę.
Album kończy nieciekawy kawałek "W cieniu bluesa" będący
pretekstem do przydługiego sola na basie.
Jako całość płyta nie najwyższych lotów, ale są
na niej perełki, dla których warto po nią sięgnąć.
|
|
|